Miejsca mocy

Posted on Maj 21, 2012

Miejsca mocy

Polskie Stonehenge

Tak często nazywane jest to miejsce. Położone jest w Puszczy Białowieskiej, ok.6 kilometrów za Białowieżą. Zostało odkryte przez trójkę mieszkańców Białowieży w 1993 roku. poszukiwali oni w puszczy pomnika upamiętniającego śmierć robotnika, który w 1944 roku pracował przy naprawie przebiegającej przez puszczą linii kolejowej Hajnówka – Białowieża. Zastanowiła ich grupa niewątpliwie ułożonych w określonym porządku głazów i kamieni. Przypomina on krzyż wpisany w okrąg z największym głazem pośrodku. Natomiast rosnące w pobliżu drzewa są w większości rozwidlone. Występowały tez pojedyncze jabłonie i grusze, niespotykane w innych miejscach puszczy. Wszyscy odkrywcy zgodnie stwierdzili, że w tym miejscu poczuli silne oddziaływanie energii, która miała na nich bardzo pozytywne działanie.

Rok później białowieskie Stonehenge odwiedzili znani radiesteci, najpierw Leszek Matela z Białegostoku, później Andrzej Ciupek z Kalisza. Obaj stwierdzili znacznie podwyższone promieniowanie elektromagnetyczne. A według Ciupka jest to miejsce silniej oddziałujące niż Jasna Góra i Święta Góra Grabarka.

Dominuje przekonanie, że jest to miejsce dawnych obrzędów prasłowiańskich, związane z jakimś kultem religijnym. Być może jest to miejsce, o którym pisała Eliza Orzeszkowa w „Ad astra”: „Niegdyś (…) istniała w Puszczy świątynia pogańska, Romowe, czyli dom pokoju. Tuż obok było siedlisko Arcykapłana, miejsce poświęcone, którego wnętrza ujrzeć nie miał prawa żaden wzrok niepoświęcony (…). Oprócz kapłańskich modłów, odprawiane tam były akta pewne, tajemne i posępne (…). Lud aktów tych nie widywał (…). Jak fale wodne, które na piaskach zacierają pisma wiatrów, tak upływające stulecia zatarły w ludzkiej pamięci pogańską Romowe”.

Radiesteci twierdzą, że pod ziemią krzyżują się tu duże cieki wodne powodujące rozwidlanie się drzew. Andrzej Ciupek dostrzegł zaś pod ziemią duże pokłady kredy, która promieniując kolorem białym – w radiestezji utożsamianym z mocą – powoduje niespotykaną gdzie indziej bujność flory i fauny. Kamienny krąg emituje silną energię, gdyż jak twierdzą radiesteci centralny kamień leży dokładnie na przecięciu kilku pasm energetycznych  Ziemi. Dodatkowo kamień centralny pulsacyjnie emituje energię. Podobno wystarczy nad nim przez dłuższą chwilę potrzymać ręce, żeby odczuć ciepło i mrowienie w palcach.  Badająca krąg Zofia Piepiórka z Pomorskiego Centrum Badań NOL i Megalitów twierdzi, że krąg wydziela pewien rodzaj fal radiowych, które nawet można nagrać przy użyciu odpowiedniego urządzenia. Najmocniejszy sygnał wydobywa się z kamienia centralnego.

W 1995 rokiem białowieskie uroczysko objęła opieką (nieżyjąca już dziś) profesor Simona Kossak. Z jej inicjatywy miejsce zostało ogrodzone drewnianymi żerdziami i wybudowano ambonę obserwacyjną.

 

Twarz na bliźnie po konarze

Dębowe wzgórze położone jest w samej Białowieży, w Parku Pałacowym, tuż obok budynku Muzeum Przyrodniczo-Leśnego. W 1988 roku przeprowadzano tu prace konserwacyjne dębów rosnących na tym wzgórzu. Odcięto wówczas konar jednego ze starych drzew. Parę lat później na tym miejscu samoistnie pojawił się rysunek przypominający ludzką twarz.

To na tej bliźnie po konarze pojawiła się twarz

Niektórzy twierdzili. że to twarz archanioła Gabriela, inni, że to twarz kobiety. Dąb zaczął cieszyć dużą popularnością wśród turystów, którzy, niestety, na pamiątkę odrywali z drzewa korę. W trosce o bezpieczeństwo wzgórze zostało ogrodzone, a miejsce po konarze zamalowane farbą zabezpieczającą. Są tacy, którzy mimo sześciokrotnie nałożonej warstwy farby, nadal dostrzegają na drewnianej bliźnie rysy twarzy.

W trakcie wzmożonego zainteresowania cudownym dębem zauważono, że większość przebywających na wzgórzu turystów odczuwa mrowienie w palcach, czasami zachwiania równowagi. O zbadanie miejsca poproszono więc radiestetę Leszka Matelę. Odkrył on, że całe wzgórze wydziela promieniowanie o bardzo korzystnym białym kolorze, które sprzyja odnowie organizmu. Przypuszcza się, ze wzgórze było niegdyś miejscem pradawnego kultu, pod którym przecinają się kanały przepływu energii życia.

 

Krzyże na Świętej Górze i piramida w Gizie

W 1710 roku okolice grabarki nawiedziła epidemia cholera. Według przekazów jeden z mieszkańców miał objawienie, z którego dowiedział się, że jedyna drogą ocalenia jest udanie się na grę, pokłonienie się przed ikoną Spasa Izbawnika i postawienie krzyża. Kiedy wierni zalecenia wykonali, okazało się, że nikt więcej na cholerę nie zmarł. Od tego czasu wierni, którzy modlą się tutaj w  jakiejś intencji stawiają swoje krzyże.

Dziś na górze stoi drewniana cerkiew otoczona około 10 tys. krzyży. Niektóre mają nawet po 150 lat. jest to miejsce kultu nie tylko dla wyznawców prawosławia, bo modlą się tutaj również katolicy.

Wiele osób odwiedzających wzgórze zauważa, że większość drzew powodowana jakąś tajemnicza siła jest pochylona w kierunku cerkwi, a część pielgrzymów doświadcza silnego przepływu energii. Ezoterycy twierdzą, że strumień energii z Wielkiej Piramidy w egipskiej Gizie dociera aż do Grabarki. Promieniowanie energii przekracza tutaj 50 tysięcy jednostek Bovisa, czyli jest tak silne, jak w najświętszych miejscach kultu na Ziemi.

Właściwości biowitalne posiada płynący pod wzgórzem strumień. Wierni maczają w nim chusteczki, przecierają nimi chore miejsca, a potem chusteczki pozostawiają rozłożone na ziemi. W ten symboliczny sposób pozostawiają tu choroby.

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress